home     toc     news     email     Linki    
Ostatnia zmiana: 16-01-2007 9:56




Dąbrówka - 4 września 1939 roku


W "Księdze lotników polskich, poległych, zmarłych i zaginionych w latach 1939 - 1946", wśród setek nazwisk i informacji o lotnikach znalazłem wzmiankę o Janie Kawalkowskim urodzonym w 1914 roku.

J. Kawałkowski po ukończeniu kursu pilotażu w eskadrze szkolnej 5 Pułku Lotniczego w Wilnie - Lidzie, skierowany został do Wyższej Szkoły Pilotażu w Grudziądzu, którą ukończył w 1937 roku. Po powrocie do pułku przydzielony do Dywizjonu Myśliwskiego uczestniczył w wojnie obronnej Polski jako pilot jednego z dziesięciu samolotów PZL P-7a należących do 151 Eskadry Myśliwskiej, będącej w dyspozycji dowódcy lotnictwa SGO "Narew". Według wspomnianej "Księgi lotników..." 4 września 1939 roku wystartował z lotniska Biel (ok. 12 km na północny zachód od Małkini) samolotem P-7a na patrol bojowy. Podczas lotu napotkał niemiecki Do-17F, który go zestrzelił. Polski samolot spadł na ziemię. Pilota uznano za zaginionego.

        

Polski myśliwiec PZL P-7a oraz niemiecki bombowiec Dornier Do 17


Będąc kiedyś w Czerwonce z wizytą u kolegi z lat szkolnych, trafiłem do pana Mariana Krakowskiego z Dąbrówki. Oczywiście wypytałem mojego rozmówcę o lotnicze "kraksy" z czasów ostatniej wojny. Okazało się, że mieliśmy o czym rozmawiać... W pamięci mieszkańców Dąbrówki zachowały się wspomnienia o wydarzeniach z początku września 1939 roku.

Kilka polskich samolotów lecących w kluczu zostało zaatakowanych przez samolot niemiecki. Jeden z nich został zestrzelony, inne ratowały się ucieczką. Niemiec ruszył za nimi w pogoń. Z zestrzelonej maszyny wyskoczył pilot i zawisł na spadochronie. Niesterowalny samolot runął w korkociągu na zabudowania pani Banasiewskiej (obecnym właścicielem posesji jest Władysław Kaczmarczyk). Rozbił się w podwórzu niszcząc stojącą kilkanaście metrów od domu szopę. Niemiecki samolot zrezygnował z pogoni za uciekającymi Polakami. Zawrócił i kilkakrotnie ostrzelał opadającego na spadochronie. Świadkiem tego "bohaterskiego wyczynu pilota Luftwafe" była cała wieś zaalarmowana wcześniejszą strzelaniną. Ciężko ranny pilot (otrzymał kilka postrzałów w pierś) wylądował kilkaset metrów od miejsca upadku samolotu. Pracujący w polu ludzie przenieśli rannego do domu wójta, Bolesława Tupacza. Tomasz Matulewicz pojechał rowerem do Różana szukać dla rannego pomocy. Zamieszanie związane z przygotowaniem różańskiego przedmościa do obrony (Niemcy byli już pod Sieluniem) utrudniło panu Matulewiczowi załatwienie sprawy - miał problemy z przejściem przez polskie posterunki. Wieczorem z koszar w Kaszewcu przysłano po rannego samochód. Niestety, nie żył już od kilku godzin. Konający pilot prosił córkę wójta, panią Janinę Tupacz o skontaktowanie się z jego najbliższymi...

        

Miejsce katastrofy PZL P-7a oraz samolot po nieudanym lądowaniu


Bez wątpliwości piszę, że samolot, który rozbił się w Dąbrówce na początku września 1939 roku to PZL P-7a pilotowany przez kpr. J. Kawałkowskiego, ponieważ:

  • odległość od lotniska Biel do Dąbrówki samolot P-7a przy prędkości ok. 300 km/h mógł przebyć w czasie około 5 minut,
  • piloci pozostałych samolotów z klucza po powrocie na lotnisko opisali atak "Dorniera" na samolot kpr. J.Kawalkowskiego (który to opis trafił do literatury przedmiotu). Możliwe, że widzieli jak opuścił on uszkodzoną maszynę na spadochronie, dlatego pilot oficjalnie uznany jest do tej pory za zaginionego (nikt nie dotarł do świadków jego śmierci, brak imiennej mogiły),
  • w rejonie tym nie operowały inne polskie samoloty myśliwskie,
  • między 5 a 6 rano 5-go września zaczęły się walki na linii Narwi w okolicach Różana. W rzeczywistości wojennej nie było więc czasu, by "przejmować się" zwłokami pilota, ich pochówkiem i imiennym oznaczeniem grobu. Prawdopodobnie pilota pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu parafialnym w Różanie.
  • o tragedii w Dąbrówce nie wspomina żadna literatura, świadczy to o tym, że nie jest ona opisana w źródłach archiwalnych lub wspomnieniach.

W kilka dni po tym wypadku w najbliższej okolicy zdarzył się inny "lotniczy epizod". Pod Sewerynowem Niemcy zainstalowali wciągarkę do wypuszczania balonu obserwacyjnego na uwięzi. Prawdopodobnie wykorzystywali go podczas walk pod Różanem. Polscy lotnicy nie dawali mu jednak spokoju - kilka razy dziennie kosz z obserwatorem był przez nich ostrzeliwany. Zbombardowano również obsługę naziemną obsługującą balon. Po tym zdarzeniu balonowe stanowisko obserwacyjne zostało przez Niemców zdemontowane.






powyższy artykuł ukazał się w miesięczniku "Świerszcz Różański" nr 12/1998



Komentarz

Pilot Gefr. Alfred Warrelmann na Bf 110, 4-go września, po powrocie z lotu bojowego meldował zestrzelenie około godziny 17.35, na pułapie 3500 metrów, 15 km na północny zachód od Różana dwóch polskich PZL-i... Pewnie poniosła go trochę fantazja; na pewno strącił samolot kpr. Kawałkowskiego - innym pilotom z klucza udało się jednak wrócić na lotnisko... O fakcie "rozstrzelania" polskiego pilota ratującego się na spadochronie A. Warrelmann już nie wspomniał, choć nie miał się czego wstydzić - przecież to zachowanie typowe dla "rycerzy" Hitlera ;-)






Roshan Bridgehead


Fortification de Rozan


Festung Rozan


Le fortificazioni di Rozan




Muzeum Ziemi Makowskiej i Garnizonu Różan

materiały spawalnicze lublin - Tanie: ZOBACZ WIĘCEJ - torebki na wiosnę - Artykuł poradnikowy: jakie są najlepsze plecaki dla dziewczynek - motoryzacja na timoto.pl - częsci samochodowe, akcesoria, felgi samochodowe, opony letnie i zimowe, opony samochodowe, akcesoria, moto gieda. motoryzacja - materiały i akcesoria - fotografia w serwisie fotoaukcje.pl - zdjęcia, fotografie. aparaty fotograficzne, obiektywy, kamery, akcesoria. materiały i akcesoria aukcje foto



© Wiesław Łaskarzewski 2001-2010, projekt i wykonanie WiTEK.